Dedykacja dla Sophii vi Britani (jako dla pierwszej czytel niczki :*)
Sasuke
Leżałem sobie spokojnie w łóżku i oglądałem film, aż nagle jakiś idiota zadzwonił do drzwi. No poważnie?! Kto o drugiej w nocy by do mnie przyłaził? Chyba, że to znowu ta debilka, z którą zerwałem...
Poszedłem otworzyć i zobaczyłem Itachiego i jakąś dziewczynę w jego rękach. Spojrzałem na niego pytająco, ale pozwoliłem mu wejść. Ułożył śpiącą dziewczynę w moim łóżku i poszedł ze mną do kuchni.
- Kto to jest? Dlaczego ją tu przyprowadziłeś? I skąd ją w ogóle miałeś na rękach? - zasypałem go pytaniami. Westchnął i pokręcił głową.
- To jest Sakura, znasz ją. Była u ciebie wczoraj. Dziewczyna ma depresję. - zdziwiłem się. - Zraniła się w nogę u siebie w domu... A ja nie mogę przyprowadzić jej do siebie, bo rodzice będą mieli jakieś głupie pomysły.
- To może byś się w końcu wyprowadził, co? - zakpiłem.
- Wiesz, że nie mam kasy. Z jej nogą już w porządku. Jutro ją odbiorę. To na razie! - pożegnał się i szybko wybiegł z mieszkania. Czemu ja się mam nią zająć? W sumie to mi nie przeszkadza, ale... Co ja kurde niańka jestem?!
Gdy już się oswoiłem z faktem, że różowo-włosa będzie u mnie nocować, poszedłem do niej. Najwidoczniej się obudziła, bo patrzyła tępo w sufit.
- Wszystko w porządku? - zapytałem cicho. Spojrzała na mnie zdziwiona, ale nic nie powiedziała.
- Tak. Gdzie Itachi?
- Pojechał do domu. - oznajmiłem.
- Zabiję go. - syknęła i opadła ponownie na miękkie poduszki.
- Hmm... Też ten pomysł mi się nie podoba, ale nie mam wyjścia. - uśmiechnąłem się do niej.
- Gdzie będziesz spać?
- To oczywiste, że w łóżku.
- Nie. Ja śpię w łóżku. - rzekła stanowczo. Więc tak chce się bawić. I ona niby ma depresję? Haha. Śmieszne, Itachi.
- No chyba nie. To mój dom i ja tu ustalam zasady. - droczyłem się.
- Co z tego. Itachi powiedział, że masz się mną opiekować, a jak będę spać na podłodze to się przeziębię. - zaśmiała się.
- Eh... No dobra. Zróbmy tak... Chce ci się spać?
- Nie. Dzisiaj i tak pewnie nie zasnę, wiedząc że jesteś niedaleko. - powiedziała. To zdanie może mieć dwa podteksty. Pierwszy - albo jest napalona. Drugi - albo się boi, że coś jej zrobię. Obstawiam drugi.
- Jak chcesz. To możemy... pooglądać horrory.
- Dobra. Tak dla zabicia czasu. - mruknęła.
- Pójdę zrobić popcorn.
- Okej. - rozsiadła się bardziej na łóżku. Ta dziewczyna mnie rozwala. Rodzice jej nie wychowali?! Uśmiechnąłem się do swoich myśli, nie wiedząc jak bardzo się mylę...
Po zrobieniu popcornu wróciłem do sypialni. Sakura oglądała swoją stopę, poprawiała bandaże czy coś.
- Mam. To co oglądamy? - zapytałem, siadając obok niej.
- Zależy co masz. - odpowiedziała.
- No, trochę tego mam. Rzuć jakiś tytuł.
- Hm... no na przykład ''Martwe Zło''. Masz?
- Mam. To jeden z moich ulubionych. - wstałem i załączyłem wideo. - Widziałaś go już?
- Tak, ale bardzo dawno. Z twoim bratem... To były czasy. - rozmarzyła się.
- Byliście razem? - spytałem, a ona wybuchnęła śmiechem. Spojrzała na mnie głupio i powiedziała:
- Nie byliśmy, nie jesteśmy i nigdy nie będziemy. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Tylko widzę, że Itachi nadal się boi waszej matki, skoro nie chce mnie przyprowadzić do domu. - stwierdziła. Tak, mój brat jest strasznym tchórzem.
- Oo... Zaczyna się. - powiedziałem. Film już się zaczął.
Sakura
Podczas filmu w ogóle się nie bałam. No... ewentualnie dwa, czy trzy razy. Ale nie dawałam po sobie tego poznać. Nie mogę sprawiać wrażenia słabej dziewczynki, czyż nie? Boże, ale jestem głupia. Pff...
Horror już się skończył. Postanowiłam iść umyć ręce, bo były całe tłuste z popcornu.
- Gdzie łazienka, paniczu? - zaśmiałam się. Sasuke zrobił naburmuszoną minę, ale zaprowadził mnie tam.
- Tutaj. - odburknął i wrócił do sypialni.
Lekko utykając weszłam do pomieszczenia i umyłam ręce. Przy okazji spojrzałam jeszcze w lustro i uśmiechnęłam się. Miałam niespodziewanie duże źrenice. Pewnie dali mi jakiś środek uśmierzający ból... Na pewno...
Wróciłam do sypialni i zastałam go śpiącego. Podeszłam bliżej i przyjrzałam się jego twarzy. Wyglądał na takiego spokojnego podczas snu... Nie zwróciłam uwagi nawet na to, że głaszczę go po policzku, aż do momentu, w którym tak słodko zamruczał. Oo... zaraz się rozpłynę. Postanowiłam się położyć obok niego. I tak miałam spać na łóżku, więc nie powinien być zły. Przykryłam nas kołdrą i przez chwilę jeszcze wpatrywałam się w jego twarz, lecz szybko znużył mnie sen. Zasnęłam pewnie czując tą woń jego męskich perfum oraz to bezpieczeństwo, którym mnie obdarował.
Następny dzień...
Powoli otworzyłam oczy i delikatnie się podniosłam. Przetarłam powieki, całkowicie się rozbudzając i wstałam z łóżka, lecz po chwili znowu usiadłam wybuchając śmiechem. Otóż... Sasuke najprawdopodobniej został w nocy zepchnięty przeze mnie na podłogę. Cóż ze mnie za geniusz!
Nadal cicho chichocząc podeszłam do niego i uklęknęłam. Wzięłam poduszkę z łóżka i zaczęłam go nią okładać. Szybko zerwał się na nogi.
- Co ty robisz i dlaczego śpię na podłodze? - zapytał, podnosząc wysoko brew.
- Ee... no bo... Podczas snu zrzuciłam cię z łóżka. - ponownie wybuchnęłam śmiechem. - I jeśli ci to nie przeszkadza, to pójdę się odświeżyć i wracam do domu, bo noga już mnie prawie nie boli. - oznajmiłam ruszając w stronę łazienki, lecz brunet zasłonił mi drogę.
- Nie idziesz nigdzie. Itachi po ciebie przyjedzie. A poza tym skoro noga cię nie boli, to mogę się zemścić za to, że mnie zrzuciłaś z łóżka. - powiedział, podniósł mnie i wrzucił na łóżko. Chciałam się natychmiast podnieść, lecz przyległ do mnie całym ciałem. Nie powiem... zrobiło mi się gorąco...
- Sasuke... No idź. - westchnęłam.
- Nie. Powiedz prze-pra-szam. - przeliterował.
- Przepraszam... - już chciał zejść. - że nie umiesz pogodzić się z tym, że zrzuciłam cię z łóżka.
- Sakura... Błagam nie denerwuj mnie... Mam dzisiaj taki dobry humor... - marudził.
- Przepraszam. - powiedziałam szczerze. Nie chciałam mu psuć dnia. Z resztą jestem wdzięczna, że pozwolił mi tu nocować, chociaż... właściwie nie miał wyboru.
Sasuke grzecznie zszedł i poszedł do kuchni. Najprawdopodobniej zrobić śniadanie. Nagle w całym domu rozległ się dźwięk dzwonka. Sasuke poszedł otworzyć, a ja grzecznie czekałam na Itachiego.
- Sakura! Itachi jest! - usłyszałam , więc chciałam wyjść z pokoju, ale przed oczami stanął mi Itachi. Prawie zawału dostałam!
- Co tu za bajzel! - krzyknął mój przyjaciel. Pewnie miał na myśli sypialnię Sasuke, no bo w sumie to rzeczywiście porządku tutaj nie ma. Wszędzie leżał popcorn, na podłodze były poduszki, łóżko całe rozwalone... To wszystko jego wina! Nie sprząta, niechluj jeden... - Co wyście tu robili? - zapytał podejrzliwie, wwiercając we mnie swój wzrok, od którego uciekałam. Haha, ta sytuacja była dziwna.
Nagle do pokoju wszedł również Sasuke z patelnią i w fartuszku. Boże... Dlaczego?! Czy wszyscy Uchiha mają nierówno pod sufitem?!
- Sasuke, my już pójdziemy. - powiedział Itachi. Ja pokiwałam głową.
- Dobra, i tak muszę tu posprzątać. Won! - krzyknął żartobliwie wyganiając nas i machając patelnią na wszystkie strony. Z kim ja się zadaje...
Po chwili byliśmy już w samochodzie. Itachi dziwnie na mnie patrzył, ale to mi nie przeszkadzało. Zawsze taki był. Wiedziałam, że teraz robi sobie ze mnie jaja. To taaaaakie śmieszne...
- Do zobaczenia. - pożegnałam się, gdy dojechaliśmy pod mój dom. - I dzięki za wszystko. - pocałowałam go w policzek.
- Nie masz za co. Uważaj na nogę! - krzyknął, gdy zobaczył jak biegnę do drzwi. Odwróciłam się i posłałam mu słodki uśmiech. Weszłam do moich czterech ścian i pobiegłam od razu się przebrać. Wyjęłam z szafy kremową koszulkę na ramiączkach, do tego jasną, dżinsową kamizelkę z ćwiekami oraz z tego samego kompletu krótkie spodenki. Wzięłam jeszcze naszyjnik, który dostałam od Ino i poszłam się ubrać. Gdy byłam już w łazience na początek wzięłam krótką kąpiel i umyłam sobie włosy. Po wysuszeniu ich i wytarciu mokrego ciała założyłam przygotowany strój. Włosy lekko pofalowałam i byłam gotowa. Postanowiłam jeszcze coś zjeść. W tym celu udałam się do kuchni. Wyjęłam kilka owoców i zrobiłam z nich szybką sałatkę. Po zjedzeniu poszłam na spacer. Wyszłam z domu i skierowałam się w stronę najbliższego parku ze stawem.
Szłam słuchając muzyki, aż nagle zadzwonił mój telefon. Wyjęłam go i odebrałam.
- Halo?
- Dzień dobry, Sakurciu. Co porabiamy? - zapytał swoim wesołym głosikiem Naruto. Naruto jest jednym z moich przyjaciół. Jednak on wyjechał na studia do Tokio trochę wcześniej ode mnie, bo o rok. Za niedługo się zobaczymy, bo będę studiować na tym samym uniwersytecie.
- Naruto! Cześć... Jak dawno cię nie słyszałam... U mnie nic ciekawego.
- No, weź... Tak długo nie gadaliśmy, a ty mi tu wyjeżdżasz z 'u mnie nic ciekawego'.
- Tak, właściwie to... wczoraj w nocy byłam na ostrym dyżurze, bo jestem niezdarą i przewróciłam się o próg mojej sypialni.
- Serio? No, tylko ty tak potrafisz. - zaśmiał się. - Ale już w porządku?
- Tak. Obecnie jest na małym spacerku, żeby rozchodzić nogę. - wytłumaczyłam. - A ty? Co tam?
Nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie i przytula od tyłu. Zaniepokojona odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Naruto.
- Naruto! - krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję. - Czemu głąbie nie powiedziałeś, że przyjeżdżasz?
- Wolałem zrobić ci niespodziankę. Przepraszam. - powiedział troskliwie.
- Dobrze, już dobrze. Tylko mi teraz tak szybko nie wyjeżdżaj. - oznajmiłam cicho i zaczęłam płakać ze szczęścia. Tak bardzo za nim tęskniłam... Teraz nigdzie go nie wypuszczę.
Ohayou! ;3
Rozdzialik gotowy i mam nadzieję, że odpowiada wam długość postów. :)

Siema.
OdpowiedzUsuńPo jeden dzięki za dedykacje, po dwa dzięki za szybkom notkę, po trzy dzięki za więcej SasuSaku i po cztery dzieki za Naruciaka <3. Ale na tyle z podziękowaniami ważna sprawa Itachi czy on coś czuje do Sukurci? Zachowuje się jakby się zakochał mam naadzieje, że nie będzie SasuIta ale jak już ma być to mam wielką nadzieję, że Sas będzie na maxa zazdrosnyxD.
Pozdraiam i czekam na nexta
Ps. Pierwsza
Ps2. Jeszcze raz ari za dedykację
Jak już to ItaSAKU XD
UsuńNie, Itachi nie jest w niej zakochany :D